Magdalena Tarnowska: Na każdy dzień tygodnia

Zagranicę tym razem reprezentował jedynie słowacki zespół z Nitry. (W zeszłym roku obok Teatro Tatro pojawiły się również grupy z Czech czy Węgier). Ale za to jak reprezentował! Polska premiera inscenizacji dzieła Michaiła Bułhakowa, zakończona owacją na stojąco w ostatnim dniu festiwalu, to piękne ukoronowanie teatralnego tygodnia. Nieważne, że ławki były bez oparcia, a całość trwała prawie cztery godziny – wysoki poziom artystyczny rekompensował wszystkie niewygody. Spektakl rozpoczął się, nim pierwsze miejsca na widowni zostały zajęte. Wyreżyserowana „nieoczekiwana” wizyta prezydenta Słowacji, poczynania podstawionego słowackiego krytyka, obszukanie gości na bramkach… Ondrej Spišák, decydując się na swoistą przedakcję, pozwolił widzom naturalnie wejść w przedstawiony świat pozornych wartości, tak aby zdali sobie sprawę, że sami też są częścią owego świata. Cyrkowy namiot, rozegranie sceny rozmowy Jeszui z Piłatem kukłami naturalnych rozmiarów i sztuczki podczas pokazu czarnej magii tylko podkreśliły podobieństwo naszej rzeczywistości do jarmarcznej clownady. Przewrotne, dobrze zagrane i prowokujące do myślenia.
Magdalena Tarnoska: Na każdy dzień tygodnia. XXVI Gliwickie Spotkania Teatralne, krátené